Lot nad kukułczym gniazdem powraca!

"Lot..." ponownie na Scenie Dużej - recenzja spektaklu!

Głównym bohaterem "Lotu..." jest złodziejaszek McMurphy chcący uniknąć więzienia. Trafia na oddział zamknięty szpitala psychiatrycznego gdzie rządy sprawuje siostra Ratched. Sprzeciw McMurph'iego budzą okrutne metody wychowawcze stosowane przez personel szpitala. Zaczyna on protestować wobec tyranii panującej na oddziale. Jednak bunt przyniesie zaskakujące dla wszystkich konsekwencje…

reżyseria: Igor Gorzkowski, scenografia: Jan Polίvka, kostiumy: Magdalena Dąbrowska, muzyka: Piotr Tabakiernik, ruch sceniczny: Inga Pilchowska.

obsada: Joanna Fertacz, Agnieszka Giza, Marta Markowicz, Marian Czarkowski, Jarosław Borodziuk, Grzegorz Gromek, Radosław Hebal, Grzegorz Jurkiewicz, Marcin Kiszluk, Maciej Mydlak, Paweł Parczewski, Dariusz Poleszak, Wojciech Rydzio, Artur Steranko, Marcin Tyrlik oraz studenci Studium Aktorskiego Ewelina Bemnarek, Daniel Roman, Bartosz Ślozowski.

 

Recenzja spektaklu autorstwa Jacka Wakara, jednego z najbardziej opiniotwórczych krytyków teatralnych w Polsce:

"Po jasnej stronie"

Powieść Kena Keseya „Lot nad kukułczym gniazdem”, przerobiona na scenariusz teatralny przez Dale’a Wassermana należy do tych utworów, które – by zacytować Jana Kotta – jak gąbka wchłaniają każdy czas. Jest ponadczasową opowieścią o sile wolności przeciwstawionej mechanizmowi nieubłaganej opresji. Inaczej czytało się ją w czasach PRL, gdy swe słynne przedstawienie w Romanem Wilhelmim w roli głównej wystawiał  w warszawskim Teatrze Powszechnym Zygmunt Huebner, inaczej w Polsce jeszcze kilka lat temu, bo „Lot…” powraca regularnie na afisze polskich scen. Znaczenia nie traci też klasyczny, obsypany Oscarami film Milosa Formana z Jackiem Nicholsonem, dla każdej adaptacji książki Keseya wciąż punkt odniesienia. Trudno więc przeczytać „Lot nad kukułczym gniazdem” rzeczywiście na nowo, dorzucić do znanej historii wyzwolenia poprzez dojrzewanie do buntu własne nuty.
Igorowi Gorzkowskiemu w olsztyńskim Teatrze Jaracza ta sztuka się udała. Zanurzył szpital psychiatryczny od Keseya w dzisiejszych polskich realiach, ale nie bawił się w doraźną publicystykę, poprzestając na szczęście na kilku, co prawda mocnych aluzjach. Pochylił się też nad postacią Randle’a McMurphy’ego, wiedząc, że od jej interpretacji zależy wydźwięk całości. Skutek jest fantastyczny, bo Grzegorz Gromek stworzył McMurphy’ego, jakiego ja przynajmniej dotąd na polskich scenach nie widziałem. Gra chłopaka z ulicy, którego wszystkiego nauczyło życie. Żaden tam z niego bojownik kontrkultury (a tak również przedstawiano tę postać), raczej kibic z Żylety, co to się z chłopakami browaru napije, a jak trzeba da w mordę. Przybywa Randle Gromka do szpitala w gruncie rzeczy zadowolony, bo to przecież lepsza opcja niż kiblowanie za kratkami. Ma swój kodeks przyzwoitości, choć zrobi wiele, żeby wyjść na swoje. W trakcie odsiadki przejdzie przyspieszony kurs innego życia  i – przepraszam za patos – człowieczeństwa. Pozostanie przy tym takim samy jak wcześniej zawadiaką, co Grzegorz Gromek w swej znakomitej roli wyraźnie podkreśla.
Olsztyński „Lot…” w całości jest opowieścią o szkole przetrwania, jaką funduje nam – niezależnie od okoliczności – życie. Gorzkowski wraz ze scenografem Janem Polivką odrealnia przestrzeń szpitala, nie interesują go naturalistycznie pokazywane szczegóły. Otwiera przy tym nieoczekiwane metaforyczne perspektywy, sprawiając, że wierzymy w ucieczkę więźniów/pacjentów do wolności. Niezwykle mocno wybrzmiewają w przedstawieniu kulminacje. Pierwsza to kibicowski śpiew po przerwanym oglądaniu transmisji piłkarskiego meczu, druga, ta ważniejsza, to nocna impreza, przy współudziale szpitalnego strażnika. Sprawiają one, że spektakl Gorzkowskiego wydaje mi się wśród inscenizacji „Lotu nad kukułczym gniazdem” tą najbardziej optymistyczną. Mimo wszystkiego, co złe, trzymającą się kurczowo jasnej strony. Imponujące to i ożywcze, szczególnie w naszych trudnych czasach. Znacznie prościej byłoby chyba zrobić całkiem inny spektakl. Na odwrót - uderzyć w same ciemne tony.
Przedstawienie jest żywiołowo odbierane przez publiczność, czemu dała wyraz owacją na stojąco i później podczas spotkania z aktorami. Niezwykle cenne jest, że zespół Teatru im. Stefana Jaracza w Olsztynie ma okazję do grania w dużych spektaklach, które nie potrzebują pojedynczych udanych ról, ale zespołu właśnie. Wśród nich ma jednak „Lot nad kukułczym gniazdem” Igora Gorzkowskiego znaczenie szczególne, bo może stać się dla aktorów doświadczeniem formacyjnym.  Ukłony dla Dariusza Poleszaka, Jarosława Borodziuka, Grzegorza Jurkiewicza i Marcina Kiszluka, bo najbardziej spektakularnie zerwali z wizerunkami stworzonymi przez poprzednie olsztyńskie role. Ale uznanie dla wszystkich, bo nie powiódłby się ten „Lot…”, gdyby w Jaraczu nie było zespołu aktorskiego takiej klasy.

Jacek Wakar

 

trailery:

 

Szukasz pomysłu na prezent?
Szukasz pomysłu na prezent?

 Bilet prezent do 'Jaracza' to jest to!

więcej
"Ja ciebie kocham!.."
"Ja ciebie kocham!.."

Wystartowały próby do spektaklu „Ja ciebie kocham! Ach, te słowa tak dziwnie w moim sercu brzmią…” opartego na pieśniach Stanisława Moniuszki.

więcej
Ponownie graliśmy w audiodeskrypcji!
Ponownie graliśmy w audiodeskrypcji!

 

Teatr im. Stefana Jaracza w Olsztynie, wychodząc naprzeciw potrzebom osób niewidomych i niedowidzących już po raz kolejny zaprezentował spektakle repertuarowe („Boeing, boeing” i „Tango”), w technice audiodeskrypcji.

więcej
partnerzy
Teatr im. Stefan Jaracza w Olsztynie, ul. 1 Maja 4, 10-118, tel. 89 527 59 59
Realizacja: