Spektakl dla dzieci!

 

"Chodź na słówko".

 

Scenariusz napisany został z myślą o widzach od 6 roku życia.

Sztuka oparta na zabawie językiem, grach słownych, przestawianiu liter, zestawianiu podobnie brzmiących słów lub pochodnych. Nie można traktować jej w kategoriach realistycznych, dużo w niej absurdu, wyobraźni i „materializacji języka”. I dużo poczucia humoru.

Dla małych dzieci „Chodź na słówko” to bajka o smutnych słowach, które mają problemy ze swoimi imionami, którym trzeba pomóc. Dla troszkę starszych widzów sztuka jest zabawą pojęciami abstrakcyjnymi i językiem, zachętą do słowotwórstwa i większej świadomości jak się mówi.

Sztukę można też odczytywać w kontekście walki z zaszufladkowaniem i narzuconym wizerunkiem. To, że ktoś został nazwany w określony sposób nie oznacza, że tym jest – BRZYDKIE SŁOWO uważane jest za złe i brzydkie, choć ma piękne wnętrze, dlatego buntuje się przeciwko takiemu traktowaniu i zaczyna szukać nowego brzmienia – nowej tożsamości. Główni bohaterowie uczą się też akceptacji samego siebie.

 

Uwaga! Spojler - streszczenie fabuły!
 

Część pierwsza

Bohaterowie to Kula i Toperz. Oboje są zakompleksieni, niepełni i nie tacy jak by chcieli.

Ona chciałaby być Kurą – niby jedna litera, a jednak wszystko zmienia, bo inne kury nie chcą wpuścić jej do kurnika. Nie pomaga doczepianie dzioba i skrzydeł z plasteliny – Kula nadal nie jest kurą. Jemu brakuje aż trzech liter, bo powinien być Nietoperzem albo Taktoperzem. Czuje się wybrakowany, niedokończony, bezsensowny. Wszystko przez to, że dziewczynka, która ich nazwała nie umiała wymówić „r” i zapomniała dodać „nie”. Kula i Toperz idą do Języka Polskiego po radę, ale słyszą tylko narzekanie Języka na używanie go niezgodnie z zasadami. Polski nie potrafi im pomóc, bo nie może naprawiać błędów językowych, za to daje im Brzydkie Słowo, które bardzo się wstydzi. Przy Brzydkim Słowie wydaje się, że Kula i Toperz nie są w złej sytuacji, ale zdenerwowany z powodu braku rozwiązania Toperz przeklina, przez co Kula wychodzi. Wtedy przychodzi prawdziwa kura. Brzydkie Słowo i Toperz przekonują się, że kury są głupie i lepiej, żeby Kula nie stała się kurą. Wraca Kula, której kury znowu nie przyjęły, chce przekląć i kłóci się o to z Toperzem. W tym czasie zalęknione i zawstydzone Brzydkie Słowo ucieka. Dwoje bohaterów idzie do Logopeda. On proponuje im ćwiczenia, które prowadzą do zabawnych nieporozumień. Logoped nie diagnozuje u Kuli i Toperza problemów z wymową. Mówi, że nie widzi przed sobą żadnych słów tylko piłkę i futrzaka. Wtedy Kula odkrywa, że umie skakać i jest Piłką, a gdy wysoko podskakuje, podziwiają ją kury. Toperz stwierdza, że musi przemyśleć, co robią futrzaki.
 

Część druga

Brzydkie Słowo chce się przedstawić, ale jest ciągle wypikiwane przez Pikacza. Nikt go nie lubi, czuje się samotne i jest mu smutno. Spotyka Kulę, która teraz jest Piłką. Ona opowiada jak dobrze jej się układa z Toperzem – Futrzakiem i o tym, że mają troje dzieci: A, B, C. Próbuje też przekonać Brzydkie Słowo, że nie liczy się nazwa, bo to tylko pozór, a naprawdę ważne jest piękno wewnętrzne. Po pomoc na smutki Brzydkiego Słowa idą do Słownika, ale gdy Słownik usłyszał jakie to słowo od razy się odsunął, by się nie zarazić. Nie zgodził się, żeby Brzydkie Słowo w nim zamieszkało. Wtedy bohaterowie przypominają sobie, że dużo brzydkich słów jest w Internecie i może tam Brzydkie Słowo nie będzie samotne. Jednak spotkanie z Internetem ich rozczarowuje, a brzydkie słowa, które spotykają są dzikie i kąsają bez powodu. Nasze Brzydkie Słowo nie chce być takie. Przychodzi Pikacz, z którym rozmawiają o wypikiwaniu Brzydkiego Słowa i wtedy ono proponuje Pikaczowi rozejm – przyjmie formę zdrobniałą, a Pikacz przestanie je wypikiwać. Gdy Brzydkie Słowo ma się przedstawić swoim nowym zdrobniałym imieniem, wchodzi Toperz – Futrzak i zdaje relację Kuli – Piłce z tego, co się wydarzyło w domu pod jej nieobecność – B ma już pierwszą sylabę, teraz jest Bó. W końcu następuje ten wyczekiwany moment, gdy Brzydkie Słowo się przedstawia swoim nowym imieniem – zdrobnieniem... Uznają, że jest piękne i niepoważne, a niepoważne słowa są najlepsze. Wymieniają różne atrakcyjne niepoważne słowa, a wśród nich i Dusiołka (z wiersza Leśmiana).

Spektakl kończy song z fragmentem wiersza Mirona Białoszewskiego o „Muzie, natchniuzie” i dopisanym przez autorkę ciągiem dalszym. To sedno intencji autorki i wymowy spektaklu:

„Muzo, natchniuzo
Z niepisaniowości
Natreść mi ości,
Z niewysłowioności
Z pozasensowności
Z hulajdziecięcości
Z radości
Z brzydkości
Z głupości
Z kulości
I uzo!
Tyle pięknych słów, że aż się jeży włos
Dajcie słowom głos!
Niech brzmią i szeleszczą, niech łamią nam języki
Niech sensy przestawią, niech zdań mieszają szyki
Niech świat nazywają, i ludzi niech zbliżają
A to, co nienazwane w poezję niech zmieniają
A my zdrabniajmy się, zmieniajmy się, zabawmy się
Słowami grajmy w piłkę, mieszajmy je co chwilkę
Dodajmy im końcówki, bawmy się każdym słówkiem
Bo taka niepowaga świeżości wciąż wymaga
Bo dobra jest gra słów do przewietrzenia głów
I może dzięki temu spotkamy się znów!”

 

"Jeremi się ogarnia. LOL"
"Jeremi się ogarnia. LOL"

Trwają próby do kolejnej premiery.

więcej
Radosław Jamroż wyróżniony!
Radosław Jamroż wyróżniony!
Jak co roku, redakcja miesięcznika "Teatr" ogłosiła ankietę "Najlepszy, najlepsza, najlepsi w sezonie 2017/2018".

 

więcej
Goodbye Alabama
Goodbye Alabama

Pierwszy spektakl dyplomowy studentów Studium Aktorskiego.

więcej
partnerzy
Teatr im. Stefan Jaracza w Olsztynie, ul. 1 Maja 4, 10-118, tel. 89 527 59 59
Realizacja: